środa, 23 kwietnia 2014

TOUCH OF LOVE.













COAT - H&M | BLOUSE - SHEINSIDE | PANTS - ZARA | BAG - MOSQUITO | SNEAKERS - CONVERSE via DOMODI

sobota, 19 kwietnia 2014

THINK PINK.















BLOUSE - ZARA | SKIRT - MOSQUITO | BAG - CHOIES | BRACELETS - MAYBEME | HEELS - PAPILION

Kochani, życzę Wam pełnych uśmiechu, spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych, samych wspaniałych chwil i dużo miłości.    ♥ A ja wracam do Was po Świętach.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

WHO NEEDS FLOWERS?

To już kolejna para spodni typu boyfriend, która w stu procentach spełnia wszystkie moje wymagania. Jak na złość, kiedy to bardzo zawzięcie poszukiwałam tego modelu - wszystko było na nie . Teraz kiedy mam już kilka par w szafie, będąc na zakupach czy buszując po internecie, napotykam kolejną obok której nie mogę przejść obojętnie. Spodnie z dzisiejszego wpisu pochodzą ze sklepu mosquito z działu whitemouse. Połączone z białym t-shirtem, klasycznymi szpilkami i beżowym płaszczem tworzą bardzo prosty, uniwersalny zestaw.

Całuję, 
monile














COAT - SHEINSIDE | BLOUSE - POLANKA | PANTS - MOSQUITO | WATCH - TOMMY HILFIGER via DOMODI | BAG - MICHAEL KORS | HEELS - PULL& BEAR

piątek, 4 kwietnia 2014

MARY LOU MANIZER & LA VIE EST BELLE


Jakiś czas temu pojawił się na blogu post (klik), który miała zapoczątkować serię wpisów kosmetycznych, okazało się jednak, że z większą łatwością przychodzi mi umieszczanie tutaj stylizacji niżeli recenzja używanych przeze mnie produktów do makijażu czy pielęgnacji. Po kilku miesiącach z większym zapałem powracam do tego cyklu i obiecuję, że tego typu wpisy będą się tutaj pojawiać regularnie. Na pierwszy rzut idą dwa produkty w których jestem zakochana po uszy! 



THE BALM, MARY- LOU MANIZER Moje doświadczenia z roświetlaczami są  niewielkie. Nie licząc tego z poniższych zdjęć do czynienia miałam jeszcze tylko z dwoma innymi produktami, które moim zdaniem nie do końca spełniały swoją funkcję. Do zakupów produktów marki The Balm przymierzałam się dosyć długo ze względu na ich słabą dostępność. W moim przypadku konieczny był zakup w sklepie internetowym ( kosmetyki staram się zazwyczaj kupować stacjonarnie) więc odwlekało się to w nieskończoność. Ale do rzeczy! Od kiedy Mary-Lou zagościła w mojej kosmetyczce jest kropką nad i każdego mojego makijażu.
Wszystkie "ochy" i "achy" jakie krążą w internecie na temat tego rozświetlacza są jak najbardziej uzasadnione bo produkt jest po prostu wzorcowy. Poczynając od pięknej, solidnie wykonanej puderniczki w stylu Pin-up z wbudowanym lustereczkiem mogłabym zalety Mary - Lou można by wymieniać i wymieniać. Piękny szampański odcień który będzie pasował chyba do każdej tonacji cery, nie podrażnia, nie zapycha i to co najważniejsze pięknie rozświetla. Kosmetyk jest bardzo dobrze napigmentowany i pozwala uzyskać efekt połyskującej "tafli", ale bez żadnych widocznych drobinek czy też brokatów, dzięki czemu twarz wygląda promiennie i zdrowo. Ja używam ten produkt nie tylko na policzki,  rozświetlam nim także kąciki oka, szyję i dekolt, niekiedy delikatnie środek nosa co świadczy o jego wielofunkcyjności. Co do trwałości - na mojej twarzy utrzymuję się cały dzień w praktycznie nienaruszonym stanie więc daję 6 z plusem. Dodatkowym atutem jest niska cena, biorąc pod uwagę niesamowitą wydajność Mary-Lou Manizer (wystarczy jedno muśniecie pędzlem). Tego opakowania używam już dobry rok i mam wrażenie że wystarczy jeszcze co najmniej na kolejny. Więc moje drogie jeżeli liczycie na "hollywodzkie glow" niczym z czerwonego dywanu ten produkt zdecydowanie jest dla Was.




LANCOME, LA VIE EST BELLE Prawdziwa perła wśród wszystkich moich nowinek kosmetycznych. Lancome odkąd pojawił się na mojej półce z perfumami zepchnął na drugi plan wszystkie inne flakoniki łącznie z ukochaną Pradą. La Vie  Est Belle to jedne z tych perfum, które spełniają wszystkie moje wymagania. Na samą myśl o nim mam w sobie tyle pozytywnych emocji, że sama nie wiem od czego zacząć wychwalanie tego cudownego zapachu. Piękny flakon, piękna nazwa, ale co najważniejsze przecudowny, ujmujący zapach. Ewidentnie mam słabość do słodkich nut i taki też jest ten perfum. Ciepły, otulający, ale przy tym luksusowy, szlachetny ale nie przytłaczający. Na pewno spodoba się miłośniczkom ciężkich, intensywnych i eleganckich perfum. Ostrzegam! Przyciąga jak magnetyzm. Żaden z moich zapachów nie otrzymywał tylu komplementów od moich znajomych co Lancome. Dodatkowym atutem jest trwałość, czuję go na ubraniach nawet następnego dnia. Dla mnie ideał! La Vie Est Belle czyli ŻYCIE JEST PIĘKNE!



Całuję,
monile

wtorek, 1 kwietnia 2014

IN LOVE WITH LIFE.
















SWEATSHIRT - COCOMODA | SUNGLASSES - @ | NECKLACE - STYLOWEBUTY | BRACELET - MAYBEME| SKIRT - @ | BAG - MOSQUITO | HEELS - LACE